Przewodnik po parkach rozrywki

Piraci z Karaibów znów zawinęli do paryskiego Disneylandu. Skończył się remont kultowej atrakcji

Tagi: Disneyland, Disneyland Paris, Bilety Do Disneylandu, Piraci Z Karaibów

Piraci z Karaibów znów zawinęli do paryskiego Disneylandu. Skończył się remont kultowej atrakcji

24 lipca wśród huku armat i gromkich wrzasków podekscytowanej publiczności do Disneylandu w Paryżu przybył Jack Sparrow. Ekscentryczny pirat kazał nieco na siebie czekać (pozostałe remontowane atrakcje otworzyły się wiosną, tuż przed 25 urodzinami parku), ale było warto. Piracki port, do którego przenosi nas zrewitalizowana atrakcja, jest jeszcze bardziej realistyczny i co najważniejsze spotykamy w nim wielu znajomych bohaterów.

 

Ostatnie wielkie dzieło Walta Disneya

W marcu tego roku minęło równo 50 lat od otwarcia pierwszych „Piratów z Karaibów” w Disneylandzie w Anheim (Kalifornia). Inspiratorem atrakcji był sam Walt Disney, który postanowił stworzyć w swoim parku muzeum ruchomych figur woskowych. W przeciwieństwie do wielu istniejących już wówczas tego typu obiektów nowa atrakcja w Disneylandzie miała być jednak wzbogacona o najnowsze zdobycze techniki (animatronika), bogatą w detale scenografię oraz efekty świetle i dźwiękowe. Wszystko po to, aby dodać figurom realizmu.

Zaskakujące jest, że Disney nie zdecydował się na stworzenie atrakcji na podstawie którejś z istniejących już animacji. Zamiast tego wykreował zupełnie nową historię o piratach. Zatrudnieni w studio rysownicy przez kilkanaście miesięcy pracowali nad storybordami, na podstawie których powstały miniaturowe, a następnie rzeczywiste woskowe figury. To wtedy została również skomponowana kultowa dziś piosenka „Yo ho yo ho a pirate's life for me”.

Otwarta w 1967 r. atrakcja natychmiast stała się hitem. Animatronika była wówczas stosunkowo nową technologią, nie znano też Virtual Reality ani kina 3D, dlatego „Piraci” byli dla większości gości zupełnie nowym doświadczeniem. Atrakcja pozwalała na chwilę przenieść się do otworzonego w najmniejszym szczególe XVIII wiecznego pirackiego portu. Do tego dochodziły efekty specjalne, takie jak wystrzały armat (imitowane przez błyski i efekty dźwiękowe) oraz scena pożaru miasta. Główny inspektor straży pożarnej w Anheim był nimi tak poruszony, że nie chciał zezwolić na uruchomienie atrakcji w obawie o to, że ludzie wpadną w panikę.

Wszystko poszło jednak zgodnie z planem Disneya. Ludzie byli zachwyceni wykreowanym przez niego światem i kilkukrotnie ustawiali się w kolejce, by móc do niego wrócić. Szkoda tylko, że on sam nie mógł go zobaczyć – zmarł trzy miesiące przed otwarciem atrakcji.

Zobacz, jak wyglądała praca nad pierwotną wersją "Piratów z Karaibów" w Disneylandzie w Anheim. W filmie zostały zawarte oryginalne ujęcia z lat 60-tych XX w. 

 

Piraci podbijają kino i kolejne parki

Wraz z rozbojem sieci parków Disneya, Piraci podbijali kolejne kontynenty, za każdym razem osiągając ogromny sukces. Aż dziwne, że dopiero na początku lat 2000 studio Disneya postanowiło przenieść tę historię na ekran. Pierwsza część „Piratów z Karaibów” ujrzała światło dzienne w 2003 r. Premiera odbyła się oczywiście w kalifornijskim Disneylandzie. Choć krytycy mieli wiele obaw do kolejnego filmu o piratach (uważali, że w tym temacie nie da się powiedzieć nic nowego), okazały się one bezpodstawne. Dzięki perfekcyjnie opowiedzianej historii i wyrazistym postaciom „Piraci z Karaibów” stali się jedną z najbardziej dochodowych serii w historii kina. Dzięki filmowi zyskała także licząca blisko 50 lat atrakcja. Nie był to już bezimienny piracki port, lecz Port Royal, który chciał zobaczyć każdy fan filmu. Począwszy od 2006 r. zaczęły się w nim pojawiać także znane z filmu postaci. Modernizacja pierwotnej atrakcji w Anheim miała miejsce w 2006 r., później przyszła pora na Walt Disney World na Florydzie i Tokio. Paryski Disneyland musiał czekać na swoją kolej aż do 2017 r.

W trakcie kilkumiesięcznego remontu odświeżono scenografię, unowocześniono efekty specjalne, w porcie pojawili się też filmowi bohaterowie, a wśród nich kapitan Barboossa, Davy Jones i Jack Sparrow, którego spotykamy wśród brylantów i złota na samym końcu przejażdżki. Figura mówi głosem Jonnego Deepa, co dodaje jej autentyzmu. Doskonale prezentuje się też kapitan Barbossa, który w świetle błyskawic, zamienia się w przerażającego umarlaka, jakiego pamiętamy z pierwszej części sagi. Całość prezentuje się o niebo lepiej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Technologia lat 90-tych nie może się równać z rozwiązaniami, jakimi dysponujemy obecnie. Poza tym po wejściu na ekrany wszystkich części filmu, „Piraci z Karaibów” bez Jacka Sparrowa, po prostu rozczarowywali wychowaną na filmie najmłodszą publiczność. Teraz gdy do obsady dołączyli piraccy celebryci, atrakcja znowu jest (czarną) perłą Disneylandu. 

Tak wygląda przejażdżka w odświeżonej wersji. Film nie jest jednak w stanie oddać nawet ułamka emocji, jakie towarzyszą atrakcji.

=> Chcesz zobaczyć Jacka Sparowa na żywo? Sprawdź promocyjne ceny biletów do Disneylandu! 

Komentarze