Przewodnik po parkach rozrywki

Wycieczka z dziećmi do parku dinozaurów w Łebie

Tagi: Dinozaury, Jurapark, Kino 5d, Łeba Park, Wycieczka Do Parku Dinozaurów, Flinostonowie

Wycieczka z dziećmi do parku dinozaurów w Łebie

Moja druga podróż do Łeba Parku potwierdziła tylko wrażenia z pobytu w zeszłym roku. Widać zamysł, planowanie i na prawdę przemyślaną koncepcję parku.

Kolejka była długaśna ale szła bardzo szybko. Gratuluję takiego pomysłu, by kolejka ustawiała się wzdłuż murku na którym, można przysiąść. Przeszkadzało mi tylko albo brak barierki albo zła organizacja, która powodowała, że koło kolejki ciągle przejeżdżały samochody wjeżdżające na parking. Bo jak się stoi w kolejce z dziećmi przez jakiś czas to po chwili dzieci zaczyna roznosić, a rodzic musi się pilnować by dziecko stało w miejscu - bo obok jeżdżą samochody. Zdziwiło mnie, że do każdego biletu nie dostałyśmy ulotki z mapką (zwłaszcza, że na ulotce są też reklamy), na 6 biletów, które kupiłyśmy dostałyśmy jedną ulotkę, drugą musiałyśmy wyprosić. Potem weź tłumacz dzieciom, że nie każdy dostanie mapkę... Ale wierzę, że to były chwilowe braki.

Pierwszą zaleta jest to, że park ma zarówno walory edukacyjne jak i rozrywkowe. Widać też, że część rozrywkowa będzie dalej rozbudowywana. To jest olbrzymi teren - i co jest moim pierwszym, dużym plusem dla parku - bardzo różnorodny, gdzie świetnie wykorzystano naturalne właściwości terenu (podmokłe przestrzenie, las). W naturalny sposób wszystko spaja się z krajobrazem i przyczynia się do tego, że wycieczka się nie dłuży.

Podstawową zaletą parku w Łebie jest to, że nie mam poczucia, jak to często w Polsce bywa, że „zdzierają gdzie się da”, tzn. za 25 i 15 zł, na prawdę miałam wrażenie, że dużo dostałam (zwłaszcza, że nie płaciłam za wc, za parking). A jak już ustawiono takie małe automaty dla dzieci - bujanie się na słoniu czy czymś tam za 2 zł lub super piękny pierścionek, wypadający z maszyny za 2 zł - to obok stanęła Pani, która rozmieniała pieniądze. ZASKOCZENIE!

Sklepik z gadżetami na pamiątkę nie był tani ale cóż, w domu teraz mamy gumowego, fioletowego dinozaura, który  wygląda raczej jak smok Wawelski, za jedyne 18 zł. Nie ważne, przecież pamiętamy o tym, że uśmiech dziecka jest bezcenny. :) Przy robieniu zakupów zmęczyło mnie podnoszenie dzieci do góry tak, aby samodzielnie wybrały sobie powód straty kieszonkowego - bowiem lady są ustawione bardzo wysoko, pod dorosłego, ale potem znalazłam sklepik, gdzie lady są ustawione na poziomie dziecka i jakoś mi złość przeszła – będę wiedziała na przyszły raz.

Wracając do samego Parku. Urzekła mnie olbrzymia ilość ławeczek i przestrzeni do odpoczynku oraz sfotografowania rodziny z dinkiem. W dobrym miejscu jest też stworzona przystań do picia, jedzenia i zakupów - taka w połowie drogi. Akurat na krótki postój, jedzenie i picie przed dalszą drogą po lesie. Istotne jest jeszcze to, ze dinozaury poustawiane są chronologicznie i wszystkie są opatrzone krótkimi notkami informacyjnymi o ich pochodzeniu. Razem wszystko pokazuje, że park, jego układ i zawartość są bardzo przemyślane.

Jedyne czego nie lubię, to sytuacje, w których można dotykać - w tym wypadku małego dinozaura ale nie można na niego wejść (wiem z czego to wynika więc oddaliłam się z lekkim pomrukiem ale też zrozumieniem). A prawda jest taka, że w przestrzeni dla dzieci stojący mały dinozaur, niemal woła: wejdź na mnie drogie dziecko. A Pan, który podchodzi i mówi: proszę nie wchodzić na dinozaura i tabliczka z tym samym napisem tylko denerwuje rodzica, który już właśnie wyciągał aparat by zrobić fotkę nr 5 -  Krzyś na gadzie.

Bardzo fajne jest mini zoo - są dzieci, dla których to zawsze jest atrakcją. Nie za dużo – nie zdarzyło się znudzić, nie za mało. Zobaczyliśmy między innymi kangury, lamy i jakieś włochate krowy. A przed zoo, w piasku, płaskie, drewniane rzeźby owadów i innych stworzeń. Te rzeźby są tym ciekawsze, że po pierwsze można na nich siadać a po drugie są w zupełnie innej stylistyce i estetyce niż duża część parku - disnejowsko - flinstonowej.

Z tą estetyką w Łebie jest różnie - lodziarnia przy wejściu i w ogóle budynki na początku są jak z flinstonów (co rozumiem, większości może się bardzo podobać) ale już dalej jest kilka dużo bardziej wysmakowanych budynków, z drewna i ze strzechą, przestrzeni do siedzenia i terenów zielonych (które z kolei cieszyły moje oko).

Nowym elementem są poustawiane, w środku, pod dachem, stoiska z krosnem, wyrobami glinianymi itp. - jakby włączono w tworzenie parku i jego walorów edukacyjnych, lokalnych twórców ludowych.

Nie jedliśmy tam, więc o gastronomii nie umiem się wypowiedzieć.

Na zewnątrz jako dodatkową atrakcje ustawiono (czego nie było w zeszłym roku) kino 5d. Małe, kameralne, 10 minutowy filmik o dinozaurach, ale wystarczyło, dla dzieci więcej nie trzeba. Wprawdzie kropli wody nie poczułam ale moja córka i owszem więc się nie czepiam.

Ogólnie rzecz biorąc widać, że prace cały czas trwają i park w przyszłym roku będzie jeszcze większy. Oczywiście można mieć zastrzeżenia, że jak to powiedziała moja znajoma kicz i plastikowe dinozaury (niektóre takie wrażenie robiły ale moim zdaniem były w mniejszości) ale moje wrażenie jest takie, że uciekliśmy w Łebie od polskiej bylejakości i sklecania domku z kilkunastu nierównych desek, z wystającymi gwoździami. Nie mam poczucia, o co wcale nie tak łatwo w polskich parkach, że tam coś jest zrobione najtańszym kosztem, byle jakoś przypominało to co sobie wymyślił właściciel.

Reportaż autorstwa DDD - mamy Marysi (8 lat) i Niny (4 lata)
Dziękujemy! 


Chcesz abyśmy opublikowali Twoją relację z wizyty w parku?
Napisz do nas na: kontakt@parkmania.pl
Najciekawsze relacje zostaną nagrodzone! 

Komentarze